Posts Tagged “Bóg”
Napisał malgi w kategorii Biblia, Przemyślenia
Dzisiaj z okazji Wielkiej Nocy chciałam życzyć Wam, aby Zmartwychwstały Chrystus obudził w nas to, co jeszcze uśpione, ożywił to, co już martwe. Niech światło Jego słowa prowadzi nas przez życie do wieczności…
Tak sobie myślę, że właśnie dzisiaj warto się zastanowić co to znaczy być chrześcijaninem. Czy to, że potrafię odmówić pacierz i znam Boże przykazania, że zostałam ochrzczona, czy to znaczy, że żyję jak chrześcijanin?
Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków(…). [(Dz 10,40-41]
Weź udział w trudach i przeciwnościach jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa! [2 Tm 2,3]
Co to znaczy być żołnierzem? Do tego dobrym? Chyba każdy słyszał o Legii Cudzoziemskiej. Elita elit. Idą walczyć tam, gdzie inni się wycofują. My także mamy być elitą, zostaliśmy powołani do świętości.
1. Legionisto, jesteś ochotnikiem, służącym Francji z honorem i wiernością.
2. Każdy legionista jest twoim bratem broni jaka by nie była jego narodowość, rasa czy religia. Wyrażasz to solidarnością, która łączy członków jednej rodziny.
3. Strzegący z szacunkiem tradycji, związany z twoją kadrą dowódczą, dyscyplina i koleżeństwo są twoją siłą, odwaga i lojalność twoimi cnotami.
4. Dumny z twojego stanu legionisty, wykazujesz to twoim mundurem zawsze eleganckim, twoim zachowaniem zawsze dostojnym lecz skromnym, twoimi koszarami zawsze czystymi
5. Elitarny żołnierzu, szkolisz się z surowością, czyścisz twoją broń jakby to był twój największy skarb, stale masz troskę o twoją formę fizyczną.
6. Otrzymane zadanie jest święte, wykonujesz je do końca przestrzegając regulaminy wojskowe i konwencje międzynarodowe a jeżeli trzeba to i za cenę własnego życia.
7. Na polu walki, działasz bez pasji i nienawiści, szanujesz pokonanych wrogów, nigdy nie opuszczasz zabitych lub swoich rannych, ani twojej broni.
To siedem punktów Kodeksu Honorowego Legionisty Legii Cudzoziemskiej.
1. Legionisto, jesteś ochotnikiem, służącym Francji z honorem i wiernością.
Czy dla nas tytuł chrześcijanin to także powód do dumy? Czy czujemy się tym zaszczyceni? Czy może wręcz przeciwnie, jest to dla nas krępująca etykietka, od której wolimy się odciąć? A jak z naszą wiernością Bogu?
2. Każdy legionista jest twoim bratem broni jaka by nie była jego narodowość, rasa czy religia. Wyrażasz to solidarnością, która łączy członków jednej rodziny.
Jak wygląda nasza tolerancja? Wobec innych religii? Czy wykazujemy choć chęć zrozumienia i szacunku wobec innych poglądów? A co z solidarnością? Czy potrafimy pomóć naszym bliskim, ale i obcym ludziom, którzy są naszymi bliźnimi? Czy nie izolujemy się od innych ludzi?
3. Strzegący z szacunkiem tradycji, związany z twoją kadrą dowódczą, dyscyplina i koleżeństwo są twoją siłą, odwaga i lojalność twoimi cnotami.
Jakie są nasze tradycje? Czy je znam? Czy może ograniczam się do wielkosobotniego święcenia jajek? A jak wygląda nasza samodyscyplina? Przecież wystarczą dwie minuty rano i wieczorem dla Boga, a w niedzielę pójśc na Mszę… Czy o naprawdę tak wiele? Czy może ulegam zwykłemu lenistwu? A poświęcenie? Jak częst zdarza mi się zrezygnować z czegoś dla dobra drugiej osoby? Czy nie za często jesteśmy egoistami?
4. Dumny z twojego stanu legionisty, wykazujesz to twoim mundurem zawsze eleganckim, twoim zachowaniem zawsze dostojnym lecz skromnym, twoimi koszarami zawsze czystymi
Czy trzeba to komentować? Jak często zdarza nam się bronić własnej wiary? Gdy ktoś się z niej nabija, obraża? Gdy ktoś źle się wyraża o księżach? Czy przechodząc obok krzyża nie wstydzę się przeżegnać? Czy jestem dumna z bycia chrześcijanine, czy nie wstydzę się tego?
5. Elitarny żołnierzu, szkolisz się z surowością, czyścisz twoją broń jakby to był twój największy skarb, stale masz troskę o twoją formę fizyczną.
Jak pogłebiam swojką wiarę? Czy wogólę to robię? A spowiedź? Jak się do niej przygotowywuję? Jak często? Czy nie tylko dwa razy w roku, przed świętami?
6. Otrzymane zadanie jest święte, wykonujesz je do końca przestrzegając regulaminy wojskowe i konwencje międzynarodowe a jeżeli trzeba to i za cenę własnego życia.
Czy jestem gotowa oddać swoje życie za wiarę? Czy potrafię na codzień żyć wymaganiami stawianymi nam przez naszą wiarę?
7. Na polu walki, działasz bez pasji i nienawiści, szanujesz pokonanych wrogów, nigdy nie opuszczasz zabitych lub swoich rannych, ani twojej broni.
Jak się zachowuję w czasie sukcesów i porażek? Czy nie zbyt często kieruję się emocjami, np. zazdrością, nienawiścią, chciwością? Czy jeśli ktoś mnie potrzebuję, to nie odmawiam?
Mamy tyle różnych drogowskazów, którymi możemy się w życiu kierować… Dekalog, Osiem Błogosławieństw i całe Kazanie na Górze… Uczynki miłosierdzia, przykazania kościelne… ABC Społecznej Krucjaty Miłości… Więc czemy by nie i ten Kodeks? Zwłaszcza, że mamy być Chrystusowymi żołnieżami. Najlepszymi z najlepszych. Elitą.
Tags: Bóg, drogowskazy, Jezus, Kodeks Honorowy Legii Cudzoziemskiej, Legia Cudzoziemska, rachunek sumienia, Wielkanoc, wskazówki, życzenia
Brak komentarzy »
Napisał malgi w kategorii Biblia, Cudze myśli
Akt stworzenia jest wielkim dziełem sztuki i wszystkie dzieła, które powstały później, pozostają echem oryginału. Jak się owo dzieło rozwijało i gdzie osiągnęło swój punkt kulminacyjny, są to tajemnice warte odkrycia. Nigdy tego nie pojmiemy kobiet, dopóki tego nie zrozumiemy. Scena zaczyna się w ciemnościach.
Ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami
Moment wstrzymania oddechu w ciemności przed pierwszymi dźwiękami wielkiej symfonii lub koncertu, sztuki lub epickiego filmu. Wszystko jest bezkształtne, puste ciemnie. Wtedy przemawia głos.
“Niech się stanie światłość!”
I nagle staje się światło, czyste, wspaniałe światło. Jego blask pozwoli nam zobaczyć, co się teraz rozwinie. Głos mówi znowu i znowu.
“Niechaj powstanie sklepienie niebieskie w środku wód i niech ono oddzieli jedne wody od drugich!”
“Niech zbiorą się wody spod nieba w jedno miejsce i niech się ukaże powierzchnia sucha!”
Akt stwórczy w początkowym stadium zaczyna się jak każde wielkie dzieło sztuki - od nieobrobionego bloku kamienia albo bryły gliny, roboczego szkicu, czystego arkusza nutowego. “Bezkształtny i pusty”. Następnie Bóg zaczyna nadawać postać surowemu materiałowi, który stworzył, jak artysta pracujący nad kamieniem, szkicem, lub leżącą przed nim poliniowaną kartką. Światłość i ciemność, niebo i ziemia, ląd i morze - zaczynają nabierać kształtu. Z pasją i błyskotliwością stwórca pracuje wielkimi, imponującymi ruchami w ogromnej skali. Wielkie strefy sa wyodrębniane jedna od drugiej i ustalane. Następnie wraca do nich ponownie i w drugim podejściu zaczyna je wypełniać kolorem, detalami i subtelnymi liniami.
“Niech ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące (…) owoce…”
“Niech powstaną ciała niebieskie świecące na sklepieniu nieba…”
“Niech się zaroją wody od roju istot żywych, a ptactwo niech lata nad ziemią…”
Powstały lasy i łąki. Tulipany i sosny, mchem pokryły się kamienie. I zauważ - arcydzieło staje się coraz bardziej złożone, coraz bardziej gruntowne. Bóg wypełnia nocne niebo tysiącami miliardów gwiazd, nadaje im nazwy i rozmieszcza w konstelacjach. Otwiera nad ziemią swoją dłoń i pojawiają się zwierzęta. Krocie ptaków wszystkich kształtów i wielkości, wyśpiewujących różne pieśni, rozwija skrzydła - jastrzębie, czaple, pelikany. Wszelakie morskie stworzenia wskakują do morza - wieloryby, delfiny, ryby o tysiącu kolorów i kształtów. Konie, gazele i bizony pędzą przez równiny niczym wiatr. To jest bardziej zdumiewające niż możemy sobie wyobrazić.
Od wody i skały do owocu granatu y róży, do leoparda i słowika, dzieło jest coraz piękniejsze. Fabuła komplikuje się, symfonia rozbudowuje i narasta, wyżej i wyżej, ku kulminacji. Z nieba słychać głośne hurra. Wyłania się największe arcydzieło. To co kiedyś było bezkształtne i puste, teraz przepełnione jest życiem i kolorem, dźwiękiem i ruchem w tysiącach odmian. Bardzo ważne, zwróć uwagę, że każde stworzenie jest coraz bardziej skomplikowane, wspaniałe i tajemnicze niż poprzednie.
Wtedy nastąpiło coś naprawdę zdumiewającego.
Bóg umieścił na ziemi swój własny obraz. Stworzył istotę podobna do siebie. Stworzył syna.
Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.
Dochodził koniec szóstego dnia, koniec wielkiego dzieła Stworzenia, gdy pojawił się Adam, obraz Boga, triumf Jego pracy. On jedyny jest niewątpliwym synem Boga. Nic ze stworzenia nawet w przybliżeniu go nie przypomina. Wyobraź sobie Dawida Michała Anioła. Jest… wspaniały. Rzeczywiście, wydaje się skończonym dziełem sztuki. a jednak Mistrz mówi, że coś jeszcze nie jest dobrze, coś jest nie w porządku. Czegoś brakuje… i tym czymś jest Ewa.
Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę (…) przyprowadził ją do mężczyzny…
Ona jest kulminacją, zakończeniem niezwykłej pracy Boga. Kobieta.W ostatnim rozkwicie następuje koniec procesu stwórczego, kończy się nie na Adamie, ale na Ewie. Ona jest finalnym muśnięciem Mistrza. Ewa… zapiera dech w piersiach.
Znając sposób, w jakim rozwijało się stworzenie świata, jak powstawały coraz doskonalsze i doskonalsze dzieła, czy możemy mieć jakiekolwiek wątpliwości, że Ewa jest ukoronowaniem stworzenia? A nie późniejszym uzupełnieniem. Nie ładnym dodatkiem. Ona jest finalnym dotknięciem Boga, jego piece de resistane. Ona wypełnia na świecie miejsce którego nikt ani nic nie może wypełnić….
(John & Stasi Eldredge, “Urzekająca”)
Tags: Bóg, Eldredge, Ewa, kobieta, stworzenie, stworzenie świata, urzekająca
1 komentarz »
Napisał malgi w kategorii Modlitwy, Prywatne
Tyle razy upadam i braknie mi sił…
Boże mój, przebacz mi!
Nie wódź na pokuszenie,
lecz ode złego zbaw,
Boże nasz - przebacz nam!
Tags: Bóg, smutne, upadek
Brak komentarzy »
Napisał malgi w kategorii Cudze myśli
- Dusza: Panie, lękam się, czy mi przebaczysz tak wielką liczbę grzechów, trwogą mnie napełnia moja nędza.
- Jezus: Większe jest miłosierdzie Moje, aniżeli nędze twoje i świata całego. Kto zmierzył dobroć Moją? Dla ciebie zstąpiłem z nieba na ziemię, dla ciebie pozwoliłem przybić się do krzyża, dla ciebie pozwoliłem otworzyć włócznią Najśw. Serce Swoje i otworzyłem ci źródło miłosierdzia, przychodź i czerp łaski z tego źródła naczyniem ufności. Uniżonego serca nigdy nie odrzucę, nędza twoja utonęła w przepaści Miłosierdzia Mojego. Czemuż byś miała przeprowadzać ze Mną spór o nędzę twoją. Zrób mi przyjemność, że mi oddasz wszystkie swe biedy i całą nędzę, a Ja cię napełnię skarbami łask.
- Dusza: Zwyciężyłeś, o Panie, kamienne serce moje dobrocią Twoją… (Dz. 1485)
- Jezus: (…) czemuż cię widzę tak często smutną i przygnębioną. Powiedz Mi, dziecię Moje, co to ma znaczyć ten smutek i jaka jest jego przyczyna?
- Dusza: Panie, przyczyną mojego smutku jest, że pomimo moich szczerych postanowień, wciąż upadam i to w te same błędy. Rano postanawiam, a wieczorem widzę; jak daleko odeszłam od tych postanowień.
- Jezus: Widzisz dziecię Moje, czym jesteś sama z siebie, a przyczyną twoich upadków to jest to, że za wiele liczysz sama na siebie, a za mało się opierasz na Mnie. Ale niech cię to nie zasmuca tak nadmiernie, masz do czynienia z Bogiem miłosierdzia, nędza twoja nie wyczerpie go, przecież nie określiłem liczby przebaczenia.
- Dusza: Tak, wiem to wszystko, ale pokusy wielkie napadają na mnie i różne wątpliwości budzą się we mnie, a przy tym wszystko mnie drażni i zniechęca.
- Jezus: Dziecię Moje, wiedz, że największą przeszkodą do świętości jest zniechęcenie i nieuzasadniony niepokój, on odbiera ci możność ćwiczenia się w cnocie. Wszystkie razem pokusy, nie powinny ci ani na chwilę zamącić spokoju wewnętrznego, a drażliwość i zniechęcenie, to owoc twojej miłości własnej. Nie trzeba ci się zniechęcać, ale starać się o to, aby na miejscu twej miłości własnej mogła zakrólować miłość Moja. A więc ufności, dziecię Moje, nie powinnaś się zniechęcać, przychodzić dv Mnie po przebaczenie, jeżeli Ja zawsze jestem gotów ci przebaczyć. Ile razy Mnie o to prosisz, tyle razy wysławiasz miłosierdzie Moje.
- Dusza: Ją poznaję co doskonalsze i co Ci się lepiej podoba, ale mam tak wielkie przeszkody, aby wypełnić to, co poznaję.
- Jezus: Dziecię Moje, życie na ziemi jest walką, i to wielką walką o królestwo Moje, ale nie lękaj się, bo nie jesteś sama. Ja cię wspieram zawsze, a więc oprzyj się o ramię Moje i walcz, nie lękając się niczego. Weź naczynie ufności i czerp ze zdroju żywota nie tylko dla siebie, ale i pomyśl o innych duszach… (Dz. 1488)
Tags: Bóg, Dzienniczek, Jezus, miłosierdzie, siostra Faustyna
Brak komentarzy »
Napisał malgi w kategorii Prywatne
Służcie Panu z bojaźnią
i Jego nogi ze drżeniem całujcie,
(…)
Szczęśliwi wszyscy, co w Nim szukają ucieczki.”
“Panie, Tobie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki”
Heh, ten zwiazek jest pełen kontrastów… Dopiero co płakałam, a teraz uśmiech nie schodzi z mojej twarzy =)
Dla Niego nie ma nic niemozliwego =)
Tags: Biblia, Bóg
1 komentarz »
Napisał malgi w kategorii Prywatne
… bo dawno mnie już tu nie było. Po prostu tyle się dzieje, ze nie mam kiedy pisać =) Ostatni tydzień był wyjątkowo meczący i napchany, ale to z powodu końca okresu. Za to od piątku dzieje się wręcz fantastycznie =)
No więc po lekcjach byłam u kumpeli która wyprostowała moje piekne loki =) Miałyśmy wielką babską impreze ;) i ogólnie… Niestety w domu nikomu się nie spodobało, a M. wykpił sie stwierdzając ze wyglądam “inaczej”… Tak więc na studniówce nie będę miała prostych włosów. To było w piatek.
W sobotę był u mnie M. i spedziliśmy uroczy wieczór z rodzicami ogladając slajdy =) I było tak miło i sympatycznie, najpierw zjedliśmy ciacho, potem oglądaliśmy przez jakieś te slajdy pt mała gosia się kąpie, mała gosia siedzi na nocniku, mała gosia układa klocki… itp =) Potem zjedliśmy kolację i jeszcze siedzieliśmy tak sobie =) Uwielbiam tak z nim spędzać czas =)
A w niedzielę byłam z kumpelami na WOSP w Spodku na koncercie Myslovitz i było czadowo! I jak tyle ludzi (a trochę nas tam było) zaczęło się drzeć z Rojkiem “o peggy brown” no po prostu… Ach, brak mi słów. Dawno tak dobrze się nie bawiłam =) Do domu wróciłam po 23 a rano musiałam wstac o 6, ale… ach!
A wczoraj byłam znowu u M. i obydwoje zachowywaliśmy sie jak naćpani… Heh, pijani miłością… Chwilami go wrecz nie poznawałam, on mnie pewnie też ;) Ale fajnie było =) Uwielbiam jego usta! ;)
I jeszcze dzisiaj po lekcjach po mnie przyjechał… Z przepiękną różą… Jajku, jesteśmy ze soba prawie dwa i pół roku a ja wciąż się czuję, jakbyśmy się znali dopiero od miesiąca… Chociaż nie, to złe określenie… Znamy się już lepiej, wiemy czego możemy się po sobie spodziewać, oczekiwać… A z drugiej strony on wciąż potrafi mnie zaskakiwać… I czuję się dobrze z nim, bezpiecznie. I chociaż czas płynie to to uczucie cały czas jest świeże, nie starzeje się, a z każdym dniem kocham go bardziej i bardziej… Niektórzy znajomi śmieją się i pytają kiedy ślub, a ja mam ochotę wykrzyknąć “choćby zaraz…” Wiem , w tym jest trochę szaleństwa ale ja naprawdę wierzę w miłość do śmierci… Więc dlaczego nie miałaby nią być ta?
A na lekcjach religii przerabiamy teraz tematy dotyczące współżycia przedmałżeńskiego… Trochę za późno mi się wydaje na ten temat, ale lepiej późno niz wcale, więc się męczymy z księdzem a ksiądz z nami… A czym dla mnie jest sex? (poprawniej by było, czym mógłby by być) Sposobem okazania uczuć. Ale nie każdemu. To jest to co mogę ofiarować najwięcej, niczego więcej nie mogę nikomu dać. W tym akcie miłości człowiek oddaje całego siebie drugiej osobie, powierza mu się. To jest wzięcie odpowiedzialności za drugą osobę, za jej przyszłość, a nie tylko teraźniejszość. To odpowiedzialność także za ewentualnie poczęte zycie. Dlatego (wg mnie) mnie powinno się tym szafować na prawo i lewo, tylko zachować dla tej jednej jedynej osoby, z którą pragnę spędzić resztę życia…
Dzisiaj na religii było mi bardzo przykro. Rozmawialiśmy o tym dlaczego po ślubie można a przed slubem nie… No i wiadomo: kwestia odpowiedzialności, prawdziwej miłośći itd. No i koleżanka zapytała sie czy dopiero ślub, w momencie gdy powiemy “tak”, czy dopiero to czyni miłośc odpowiedzialną i dojrzałą? I ksiądz się zaczął rozwodzić, że małżeństwo to sakrament, że to nie tylko papierek, dzieki któremu mozna się rozliczać z podatków… Ale jakoś nie bardzo mu szło. I wtedy kolega powiedział że małżeństwo to zaproszenie Boga do związku. I w tym momencie cała klasa wybuchneła śmiechem.
I mi się tak szalenie przykro zrobiło, bo to był taki objaw niedojrzałości, dziecinności i w ogóle… Całe zycie uczą nas religii, prawd wiary, a to nie jest coś co jest obok i nas nie dotyczy… Prawa Boże, świat Boży jest tak samo realny jak ten z biologii, chemii czy fizyki. Skoro wierzymy nauczycielom, którzy opowiadają nam o atomach, jakiś siłach elementarnych, których nie możemy dotknąć, o których wiemy tylko z doświadczeń, to dlaczego nie mamy wierzyć tym, którzy uczą nas religii? Bo to mało realne? A czy antycząstki wydają się bardziej realne? Nie ma świadków? A są, wszystcy święci, wszyscy mistycy, którzy widzieli Jezusa czy Maryję…
I w sumie może to nie powinno mnie tak obchodzić… Ja wierzę, inny nie wierzy… Ale jakoś tak zal mi takich ludzi, bo sa bardziej ubodzy… Tyle ich omija i ominie w zyciu… A ja kocham Boga i taka wręcz ignorancja boli mnie…
To tyle co chiałam napisać.
Tags: Bóg, czas wolny, M., religia
1 komentarz »
Byłam wczoraj z M. na Mszy… Zapytał się mnie, czemu tak często płaczę przy Komunii Świętej…
A ja nie umiem inaczej. Bóg jest samą Miłością i Świętością, jest Wszechmocny, jest moim Stwórcą i Zbawicielem. Cały świat nie jest w stanie Go ogarnąć, a On chowa, ukrywa się w maleńkiej hostii, abym ja tak słaba i niegodna, grzeszna, mogła Go przyjąć. Całego.
Pochylasz się nade mną z miłością, choć prochem jestem. Ukrywasz się w tej hostii, bo jesteś Bogiem Ukrytym i nie chcesz nas zniewalać Sobą. Gdybyśmy Cię ujrzeli twarzą w twarz, w pełni Twej Boskości, musielibyśmy Cię pokochać.
A Ty obdarowałeś nas wolna wolą… Dlatego ukryłeś się…
Jezus tak mówił do Cataliny, współczesnej mistyczki: “Ostatnia Wieczerza była momentem największej bliskości ze Mną. W tej godzinie miłości ustanowiłem coś, co mogło być pojęte jako największy akt obłędu w oczach człowieka - uczyniłem siebie więźniem miłości, ustanowiłem Eucharystię. Chciałem pozostać z wami do końca świata, ponieważ Moja miłość nie mogła znieść, że zostalibyście sierotami, wy, których kocham bardziej niż własne życie.
Powinniście przewyższać w cnocie aniołów i archaniołów, ponieważ oni nie mają radości przyjmowania Mnie jako pokarmu , jak to jest w waszym przypadku. Oni piją kroplę ze źródła, ale wy, którzy macie łaskę przyjmowania Mnie, macie cały ocean”
Jezu, i jak mam nie płakać ze wzruszenia, gdy przychodzisz do mojego serca? Jak mam nie płakać nad tym, że Ty schodzisz z wysokości by zamieszkać w moim sercu? Jak mogę Ci się za to odwdzięczyć? Jak Ci mogę za to podziękować? Czym na to człowiek sobie zasłużył, żeś tak go ukochał?
To tylko Twoje wielkie Miłosierdzie…
Tags: Bóg, Jezus, Komunia Święta, miłosierdzie, Msza
1 komentarz »
Napisał malgi w kategorii Prywatne
Wczoraj wieczorem wróciłam z rekolekcji, a dzisiaj w nocy znowu wyjeżdżam, tym razem z rodzicami nad morze =) Jejku, te wakacje są jakieś szalone, jeszcze nigdy tyle nie jeździłam… Ale to dobrze, jak nie siedzę tyle w jednym miejscu to nie mam czasu na głupie myśli… I nie czuję tak bardzo tęsknoty za M. …
Dzwonił wczoraj do mnie =) Jejku, jak to miło było wsłuchać się w jego głos… Wydaję się być zadowolony z tej pracy i z tego, że tam pojechał…
Poznałam pełno ludzi z całej Polski, tam było cudownie! Naładowałam swoje baterie, mam nadzieję, że wystarczą na kolejny rok… Szkoda, że w zeszłym roku nie pojechałam, nie zrobiłam bym wielu rzeczy… ale teraz będę mądrzejsza =)
Nie mam słów żeby opowiedzieć o tym, co tam przeżyłam, czego doświadczyłam… Np nigdy bym nie podejrzewała siebie że bez problemu mogę adorowac Jezusa w kaplicy trzy godziny i to między pierwszą a piatą… I następnego dnia prawie wcale nie byłam zmęczona… Był tam ks egzorcysta, rewelacyjny człowiek, bardzo mi pomógł… Czekałam półtora dnia, zeby znalazł dla mnie czas żeby mnie wyspowiadać, ale takiej spowiedzi jeszcze nie miałam… Już bardzo konkretnie wiem, co mam robić, a czego nie… Brakuje mi już takiej organizacji dnia, takiej ilości czasu poswięcanej na modlitwę… Ale teraz skończył się czas entuzjazmu, emocji, teraz trzeba trwać w postanowieniach, na większą chwałę Bożą =)
Tags: Bóg, morze, RCS, rekolekcje
Brak komentarzy »
Napisał malgi w kategorii Cudze myśli
Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem zamieszkania, ani językiem, ani strojem. Nie mają bowiem własnych miast, nie posługują się jakimś niezwykłym dialektem, ich sposób życia nie odznacza się niczym szczególnym. Nie zawdzięczają swej nauki jakimś pomysłom czy marzeniom niespokojnych umysłów, nie występują, jak tylu innych, w obronie poglądów ludzkich. Mieszkają w miastach greckich i barbarzyńskich, jak komu wypadło, stosują się do miejscowych zwyczajów w ubraniu, jedzeniu, sposobie życia, a przecież samym swoim postępowaniem uzewnętrzniają owe prawdziwe i wręcz nie do uwierzenia prawa, jakimi się rządzą.
Mieszkają każdy we własnej ojczyźnie, lecz niby obcy przybysze. Podejmują wszystkie obowiązki jak obywatele i znoszą wszystkie ciężary jak cudzoziemcy. Każda ziemia obca jest im ojczyzną i każda ojczyzna ziemią obcą. Żenią się jak wszyscy i mają dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych. Wszyscy dzielą jeden stół, lecz nie jedno łoże. Są w ciele, lecz żyją nie według ciała. Przebuwają na ziemi, lecz są obywatelami nieba. Słuchają ustalonych praw, a własnym życiem zwyciężają prawa. Kochają wszystkich ludzi, a wszyscy ich prześladują. Są zapoznani i potępiani, a skazywani na śmierć zyskują życie. Są ubodzy, a wzbogacają wielu. Wszystkiego im niedostaje, a opływają we wszystko. Pogardzają nimi, a oni w pogardzie tej znajdują chwałę. Spotwarzają ich, a są usprawiedliwieni. Ubliżają im, a oni błogosławią. Obrażają ich, a oni okazują wzystkim szacunek. Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze. Karani, radują sie jak ci, co budzą się do życia. Żydzi walczą z nimi jak z obcymi, Grecy ich prześladują, a ci, którzy ich nienawidzą, nie umieją powiedzieć, jaka jest przyczyna tej nienawiści.
Jednym słowem: czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie. Duszę znajdujemy we wszystkich członkach ciała, a chrześcijan w miastach świata. Dusza mieszka w ciele, a jednak nie jest z ciała i chrześcijanie w świecie mieszkają, a jednak nie są ze świata. Niewiedzialna dusza zamknięta jest w widzialnym ciele i o chrześcijanach wiadomo, że są w świecie, lecz kult, jaki oddają Bogu, pozostaje niewidzialny. Ciało nienawidzi duszy i chociaż go w niczym nie skrzywdziła, przecież z nią walczy, ponieważ przeszkadza mu w korzystaniu z rozkoszy. Świat też nienawidzi chrześcijan, chociaż go w niczym nie skrzywdzili, ponieważ są przeciwni jego rozkoszom. Dusza kocha to ciało, które jej nienawidzi, i jego członki. I chrześcijanie kochają tych, co ich nienawidzą. Dusza zamknięta jest w ciele, ale to ona właśnie stanowi o jedności ciała. I chrześcijanie zamknięci są w świecie jak w więzieniu, ale to oni właśnie stanowią o jedności świata. Dusza, choć nieśmiertelna, mieszka w namiocie śmiertelnym. I chrześcijanie obozują w tym, co zniszczalne, oczekując niezniszczalności w niebie. Dusza staje się lepsza, gdy umartwia się przez głód i pragnienie. I chrześcijanie, prześladowani, mnożą się z dnia na dzień. Tak zaszczytne stanowisko Bóg im wyznaczył, że nie godzi się go opuszczać.
z listu do Diogeneta (nr 5-6)
Tags: Bóg, Chrześcijanie, Diogenet, dusza, Jezus, list do Diogeneta, wiara
1 komentarz »
Napisał malgi w kategorii Modlitwy
Litania do Boga Ojca (do prywatnego odmawiania)
Boże, Ojcze nasz, któryś jest w niebie,
- przyjm uwielbienie nasze.
Boże, Ojcze nasz, wieczny i nieskończony,
Boże, Ojcze nasz, którego chwała przewyższa nasze pojęcie,
Boże, Ojcze nasz, doskonały i niezmienny,
Boże, Ojcze nasz, któryś jest początkiem i celem wszystkich stworzeń,
Boże, Ojcze nasz, który od wieków rodzisz umiłowanego Syna swego - Słowo swoje,
Boże, Ojcze nasz, któryś tak umiłował ludzi, żeś Syna swego wydał na śmierć dla zbawienia naszego,
Boże, Ojcze nasz, którego najłaskawsza Opatrzność czuwa i zachowuje,
Boże, Ojcze nasz, którego niepojęta świętość wysławiają Aniołowie i święci w niebie,
Boże, Ojcze nasz, przez Ducha Świętego rządzący Kościołem Chrystusowym na ziemi,
Boże, Ojcze nasz, któryś nas stworzył na obraz i podobieństwo swoje,
Boże, Ojcze nasz, godny najwyższej czci i najgłębszej miłości,
Boże, Ojcze nasz, przez miłość Twoją ku Jezusowi Chrystusowi, Synowi Twojemu,
- Ciebie błagamy, zmiłuj się nad nami.
Boże, Ojcze nasz, przez Wcielenie Syna Twojego, Jezusa Chrystusa,
Boże, Ojcze nasz, przez Mękę i Śmierć Syna Twojego, Jezusa Chrystusa,
Boże, Ojcze nasz, przez Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie Syna Twojego, Jezusa Chrystusa,
Boże, Ojcze nasz, przez niezliczone niekrwawe ofiary, jakie składa Ci za nas Twój Syn, Jezus Chrystus,
Boże Ojcze, usłysz nas,
Boże Ojcze, wysłuchaj nas,
Od pychy umysłu, - zachowaj nas, Boże Ojcze.
Od niewdzięczności i oziębłości względem Twego ojcowskiego Serca.
Od niewierności wobec Twego Syna, Jezusa Chrystusa,
Od lekceważenia natchnień Ducha Twojego Świętego,
Od zwątpienia w najmiłosierniejszą miłość Twoją,
Od oschłości serca i zamknięcia się w sobie,
Pod płaszczem swej najłaskawszej Opatrzności.
Umysł otwarty na prawdę Twoją - racz nam dać, Boże Ojcze.
Wolę zjednoczoną z Twoją wolą,
Zjednoczenie z Tobą coraz doskonalsze,
Wytrwanie do końca przy Tobie,
Gorliwość o zbawienie innych dusz,
Pokorę prawdziwej mądrości,
Umiłowanie czystości,
Prawdziwą radość serca zjednoczonego z Tobą,
Najdoskonalsze podobieństwo do Twego Syna Jedynego, Jezusa Chrystusa,
Boże Ojcze, usłysz nas.
Boże Ojcze, wysłuchaj nas.
Boże Ojcze, zmiłuj się nad nami.
Tags: Bóg, Jezus, litania, modlitwa
Brak komentarzy »
|