Posts Tagged “miłość”
Napisał malgi w kategorii Prywatne
Tak łatwo mogliśmy siebie stracić. Przez głupie niedomówienie. Bo ja powiedziałam o jedno słowo za dużo, a on o jedno za mało.
Po prostu szlag człowieka trafia jak o tym pomyśli.
To było niesamowite wtulić się wczoraj w niego… Sądziłam, że już nigdy nie będzie mi to dane. I widzieć, że on też się cieszy, że wróciłam.
A może tak musiało być? Żeby wiedzieć ile dla siebie znaczymy, musieliśmy się stracić i zranić? Wypuścić z rąk, żeby sprawdzić, czy do siebie wrócimy?
Tags: M., miłość, niedomówienie
Brak komentarzy »
Napisał malgi w kategorii Prywatne
Każdej jednej sekundy, kiedy Cię nie ma przy mnie - tęsknię za Tobą…
Z myślą o Tobie się budzę, z Twoim imieniem na ustach zasypiam. Nie ma minuty, żebym o Tobie nie myślała. Te chwile, kiedy jesteśmy razem, to moje życie. Reszta jest tylko czekaniem…
Tak bardzo chcę już należeć do Ciebie. Nosić na sobie jakiś znak od Ciebie dla całego świata, że jestem tylko Twoja…
Przy Tobie się uśmiecham, w domu chodzę smutna. Nie umiem sobie znaleźć miejsca, wszystko mnie irytuje. Czekam tylko na okazję, kiedy będziesz wolny, abym mogła przyjachać do Ciebie.
Marzę o dniu, w którym wreszcie będę mogła położyć się przy Tobie, powiedzieć Ci dobranoc i zasnąc przy Twoim boku… A rano obudzić się i móc powiedzieć: Kocham Cię…
Tags: M., miłość, tęsknota
Brak komentarzy »
Napisał malgi w kategorii Prywatne
-Kochanie, co ci się we mnie najbardziej podoba?
-Twój pępek…
Uwielbiam przy nim leżeć jak oglądamy film, przy zgaszonym świetle, przykryci kocykiem… Lubię jak mnie wtedy głaszcze… I te szeptane rozmowy… Wtedy czuję, że jestem na swoim miejscu, pewnie i bezpiecznie… Przy nim odpoczywam i przy nim jestem sobą… Żadnych masek, udawania…
Jak jestem chora to nie muszę się bać, że przestraszy się mojego czerwonego nosa. Mogę być rozczochrana, ubrana w porozciągany dres i mu to nie przeszkadza, a i tak uwielbiam się dla niego stroić… Golę dla niego nogi, chociaż on twierdzi, że włoski mu w żaden sposób nie przeszkadzają… Lubię o siebie dbać, bo on to zauważa… To jest niezwykłe u faceta, że zawsze zauważy jak zetnę włosy albo kupię sobie coś nowego…
I wciąż mi prawi komplementy… Właściwie to przecież tego wszystkiego nie musimy robić - już mnie uwiódł, rozkochał w sobie, przywiązał do siebie (i vice versa), więc teoretycznie nie musimy siebie podrywać… Ale w tym wszystkim jest jakiś taki szacunek dla siebie nawzajem, chęć sprawienia drugiej osobie przyjemności… Chęć dodania jej wiary we własne możliwości…
I naprawdę wierzę że tak już zostanie :)
Tags: M., miłość, związek
1 komentarz »
Napisał malgi w kategorii Prywatne
Moje Kochanie właśnie sobie poszedł a ja mam troszkę więcej czasu żeby w końcu coś napisać, bo ostatnio jestem tak strasznie zabiegana, ze na nic nie mam czasu…
Skoczyła się promocja, więc na razię nie pracuję, ale to dobrze, bo mam tyle nauki, ze nie mam pojecia jakbym to ze sobą pogodziła… Chyba tylko kosztem spotkań z M., ale o tym to nie chcę w ogóle słyszeć…
Wielkimi krokami zbliża się moja pierwsza sesja… Jakoś tak się nie stresuję martwię się tylko tym, że mogę nie dostać zaliczenia z maty… Ale muszę zrobić wszystko, żeby do tego nie dopuścić, mam zamiar skończyć te studia :)
Więc teraz prawie każdą wolną chwilę poświęcam nauce, a M. bardzo mi pomaga… On naprawdę jest cudowny, przecież mógłby mieć do mnie pretensje o to, że ostatnio prawie cały czas siedzimy nad książkami i nigdzie nie wychodzimy, nasz spotkania wyglądają tak, że ja liczę, wściekam się, że mi nie wychodzi a on spokojnie (naprawdę, podziwiam go za to, mi by już dawno nerwy puściły) po raz dziesiąty mi tłumaczy jak coś należy obliczać…
W ogóle po ostatnich zawirowaniach jest już dużo lepiej… Nic tylko się cieszyć z tego ;)
Mam już zdobyte pierwsze zaliczenia, przede mną tylko dwa egzaminy… A jeszcze ta wiosenna pogoda…
Zaczynam się uśmiechać :)
Tags: M., miłość, nauka, sesja, studia
1 komentarz »
Napisał malgi w kategorii Cudze myśli
Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze…
Tags: happysad, miłość, Muzyka, piosenka
Brak komentarzy »
Napisał malgi w kategorii Prywatne
Moje Kochanie jest boskie… No po prostu to mam takie szczęście, że go spotkałam… To naprawdę najlepsze co mnie w życiu spotkało…
On. Jego miłość. Nasza miłość. Jego pocałunki. Nasze marzenia. Nasze pragnienia…
To że się ranimy… Bo wtedy możemy sie przepraszać… Naprawdę przepraszanie siebie nawzajem to chyba najwspanialsze chwile…
To jak mnie pociesza… Bo ja zawsze czymś się martwię… Ostatnio jak mnie pocieszał to takie grochy mi z oczu leciały… Ze wzruszenia…
Uwielbiam jego oczy… Takie błyszczące… Jego usta… I zęby… I dłonie z poobgryzanymi paznokciami… I jak ociera te moje mokre łzy…
Uwielbiam przy nim leżeć… Wtedy wszystko jest na swoim miejscu, a jego pokój staje się całym światem… Jestem wtedy bezpieczna…
I dobrze wiedzieć że resztę życia spędzimy razem… Obydwoje tego tak bardzo chcemy… Jeszcze tylko ok 3 lata musimy poczekać. Już mniej niż więcej =D
A nasz pierwszy syn będzie się nazywał Paweł Józef…
A reszta? Reszta się okaże… Z niecierpliwością czekam na to, co przyniesie nam los =)
Odmierzam czas
Liczę minuty i godziny
Przez które jestem tak szczęśliwy
Gdy dzień, gdy noc, gdy ja
Odmierzam czas
Chwile gdy jesteś tuż koło mnie,
A w oczach rozpalone ognie
I ciche słowa dwa…
Tags: M., marzenia, miłość, przyszłość, radosne
Brak komentarzy »
Napisał malgi w kategorii Prywatne
Nie umiem pisać o tym co czuję… Bo jak? Lgniemy do siebie… Tak bardzo siebie nawzajem pragniemy… Być bliżej, bardziej… Mocniej… Każda część naszego ciała tego pragnie… Dłonie, oczy, usta, skóra… Jego zapach… Jego włosy…
Tańczymy na krawędzi zapomnienia… Na krawędzi grzechu, może i nie raz już ją przekroczyliśmy…
I nagle światełko: Stop, nie możesz! Przyrzekałaś zachować czystość! Nie możesz o tym zapomnieć… Nie da się…
Czy to dobrze? Już sama nie wiem… Czasami chciałabym się zapomnieć… Tak bardzo, do końca… Poczuć go całą sobą… Oddać mu to, co mam najcenniejsze, samą siebie…
Ale czy potem potrafiłabym mu spojrzeć w oczy? Czy potrafiłabym go dalej kochać? Jemu - być może… Sobie - nigdy… W końcu - przyrzekłam…
Czy żałuję tego, ze przyrzekłam zachować przedmałżeńską czystość? Nie… Bo chwilami chyba tylko to mnie powstrzymuje… Czasami tylko dzięki temu potrafię sie na chwilę odsunąć. To wystarczy…
Czemu nie mogłabym się mu oddać? Bo nie chcę być powodem jego grzechu… Nie chcę, żeby on był powodem mojego grzechu… I chcę to zrobić dopiero w noc poślubną… Czasami zastanawiam się czy to naprawdę grzech… I już sama nie wiem… Ja, która dawniej umiałam znaleźć 20 powodów, dla których warto poczekać z tym do ślubu… Teraz tez umiem je wymienić… Ale już do mnie nie przemawiają… Skąd więc wiem, że to jest grzech? Już tylko resztki wiary mówią mi: Bóg wie lepiej od Ciebie, Jemu zaufaj, On jest mądrzejszy… I tego się trzymam, muszę się trzymać…
To moja miłość słodka, szalona, piekielna miłość grzeszna…
To moja miłość wskroś potępiona, przegrana, co tu kryć…
To moja miłość, trochę wstydliwa, w dodatku niebezpieczna…
(…) i będzie co ma być…
Tags: czystość, M., miłość, pożądanie
2 komentarzy »
Napisał malgi w kategorii Prywatne
czy istnieje w ogóle coś takiego?
Chcę wierzyć że tak, że jest możliwa nie tylko w marzeniach!!!
Czemu tak bardzo kocham jego usta? Czemu jego usta tak bardzo kochają mnie?? Czemu tak bardzo lubie jego ręce? Czemu one tak bardzo mnie lubią?
Tyle przez to problemów… A może jestem jakaś dziwna? Może powinnam brać i dawać nie patrząc na nic? Sama nic już nie wiem…
W pewnym momencie poszliśmy o krok za daleko… A za tym krokiem - następne…
Chcę wrócić…
Oby nie było za późno…
Kto nam pomoże???
Tags: M., miłość
3 komentarzy »
“Kochanie to niedola ciężka, bo przez nie człek wolny niewolnikiem się staje. Równie jak ptak, z łuku ustrzelon, spada pod nogi myślica, tak i człek, miłością porażon, nie ma już mocy odlecieć od nóg kochanych. Kochanie to kalectwo, bo człek, jak ślepy, świata za swoim kochaniem nie widzi. . . Kochanie to smutek, bo kiedyż więcej łez płynie, kiedyż więcej wzdychań boki wydają? Kto pokocha, temu już nie w głowie ni stroje, ni tańce, ni kości, ni łowy; siedzieć on gotów, kolana własne dłońmi objąwszy, tak tęskniąc rzewliwie, jako ów, który kogoś bliskiego postradał. . . Kochanie to choroba, gdyż w nim, jako w chorobie, twarz bieleje, oczy wypadają, ręce się trzęsą i palce chudną, a człowiek o śmierci rozmyśla albo jak w obłąkaniu ze zjeżoną głową chodzi, z miesiącem gada, rad miłe imię na piasku pisze, a gdy mu je wiatr zwieje, tedy powiada “nieszczęście” i ślochać gotów. . . A jednak jeśli miłować ciężko, to nie miłować ciężej jeszcze, bo kogóż bez kochania nasyci rozkosz, sława, bogactwa, wonności lub klejnoty? Kto kochanej nie powie: “Wolę cię niźli królestwo, niźli sceptr, niźli zdrowie, niźli długi wiek?. . . ” A ponieważ każdy chętnie by oddał życie za kochanie, tedy kochanie więcej jest warte od życia.”
Henryk Sienkiewicz, “Pan Włodyjowski”
Tags: aforyzmy, Henryk Sienkiewicz, kochanie, miłość, Pan Wołodyjowski
Brak komentarzy »
Napisał malgi w kategorii Prywatne
Właśnie wróciłam z angielskiego… Po drodze dzwoniłam do M. … Nasza rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
- Cześć Kochanie, co robisz?
- uczę się do egzaminu…
- do tego za tydzień? Jak Ci idzie?
- jakoś… Powoli… A co u ciebie?
- właśnie wracam z Britamu
- tak myślałem
- przyzwyczaiłeś się już, że zawsze o tej porze dzwonie we wtorki?
- nie, po prostu taka pora…
(cisza)
- tęsknię za Tobą… Smutno i źle mi bez Ciebie…
- no, ja za toba też. Przepraszam, że nie przyjechałem pod szkołę… Gotowałem obiad…
- nie szkodzi
(cisza)
- chciałabym się przytulić do Ciebie
- nie miałbym nc przeciwko
(cisza)
- co jest Gosia? Jakaś nie w sosie jesteś…
- bo się martwię…
- czym?
- wszystkim: tym, ze nam się nie układa, studiami, guzkiem…
- rozumiem cię
- jasne
- no naprawdę
(cisza)
- wiesz co, ja może skończę tą rozmowę, to i tak nie ma sensu…
- no, coś się nie klei… Masz ostatnio zle dni, albo nawet zły okres…
- jesienna chandra…
(cisza)
- kiedy się spotkamy?
- chyba dopiero w weekend
- a może dasz radę przyjechać w czwartek pod szkołę?
- jeszcze nie wiem, co będe robił w czwartek…
(cisza)
- dzwoniłam, żebyś mnie jakoś pocieszył…
- ale ja przez telefon nie umiem…
- to ja kończę… pa, Kochanie.
***
Ja nie wiem co ja mam myśleć… Czuję się tak, jakby tylko mi zalezało na tym związku… Mam wrażenia, ze M. unika spotkania się ze mną… Nie wiem czemu… I źle mi z tym, nie chce się z nim rozstawac, nie chcę wierzyć, że to może być koniec, nie umiem się z tym pogodzić… Chcę walczyć, bo mi zalezy…
A moja mama ma dzisiaj urodziny… I pyta się mnie co u M. słychać? A ja, że wszytsko w porządku, uczy się do egzaminów i życzy jej wszytkiego najlepszego.
Kłamstwo.
Niczego takiego naie napisał, nie powiedział…
On jest tak daleko od spraw, które sa dla mnie ważne… Ani razu nie zadzwonił w czasie matur próbnych z zapytaniem jak mi poszło albo żeby życzyć mi powodzenia… A ja tak czekałam… Nawet jak spotkaliśmy sie w piatek to nic nie pytał, dopiero jak jego siostra i mama się zapytały to chyba przypomniał sobie, że ja coś pisałam…
Już nie napisze, że ja staram się dowiadywac o wszystkie jego egzaminy…
Albo z tym guzkiem… Ani razu się mnie nie zapytał jak się czuję, choc tylko jemu o tym powiedziałam (oprócz tego bloga). A ja naprawde tym się martwię…
chciałam oprzeć się
o twoje ramię
i upadłam
napotkawszy pustkę
Ale ja nie pozwolę, żeby to tak szybko sę skończyło, za dużo serca, za dużo samej siebie włozyłam w ten związek. Ja cały czas pamiętam nasz pierwszy pocałunek, pierwsze rozmowy, obóz wędrowny, na którym sie spotkaliśmy, tyle godzin rozmów, to jak bardzo tęksniłam za nim na obozie integracyjnym… Spotkania na długich przerwach w szkole, komentarze Wnuka…
Nasze spotkania na Pętli po lekcjach, gdy staliśmy pod drzewami…
Pamiętam to, jak powiedziałam mu że zastanawiam się nad póściem do zakonu, pamiętam ten ból w jego oczach i to, jak dodawał mi otuchy…
“Będę z toba tak długo jak tylko mi pozwolisz, aż nie przekroczysz furty klasztoru” - tak mi powiedział… Uwierzyłam mu…
Dzięki niemu zrozumiałam, że to nie było powołanie, tylko chęc ucieczki przed śwatem… On to pomógł mi się otworzyć na niego, dzięki niemu mam teraz przyjacił, potrafię rozmawać z ludźmi, juz się ich nie boję…
Ja pamiętam, jak potrafił patrzeć na mnie, a we mnie wszystko topniało… Nasze wspólne problemy, rozmowy, którym nie raz i nie dwa towarzyszyły łzy, gdy mówiliśmy o naszej dość ciemnej przeszłości, gdy wyznawaliśmy przed sobą nasze największe tajemnice…
Pamiętam jak pierwszy raz przyniósł mi kwiaty… To było z okazji Walentynek… Jak mi miło było z tego powodu… I pamiętam jak pierwszy raz zapytał się mnie czy wyjdę za niego, wtedy jeszcze zastanawiałam się nad zakonem… Nic mu nie powiedziałam, ale wszytsko we mnie krzyczało, że chcę… A potem wielokrotnie obiecywaliśmy sobie że będziemy razem, ze pobierzemy się…
I pamiętam rozmowy o naszej przyszłości, gdy rozmawialiśmy o planach na przyszłość… O wszytskich co by było gdyby… O tym, jak naszemu dizecku damy na imię… Paweł Józef, tak wybraliśmy…
Pamiętam te wszytkie wieczory gdy lezeliśmy u niego wtuleni w siebie, a wszytsko we mnie śpiewało: “The smile on your face lets me know that you need me, There’s a truth in your eyes saying you’ll never leave me, The touch of your hand says you’ll catch me whenever I fall… You say it best… when you say nothing at all…”
To wpatrywanie się w siebie, te wyznania, że potrzebujemy się do szczęścia, te rozradowane jego oczy… Najpiękniejsze na świecie… Jego uśmiech, dłonie…
Te masaże i pocałunki, niektóre piękne inne takie, że do teraz się czerwienie na ich wspomnienie…
To wszytko i jeszcze więcej przezyliśmy razem… I ja nie pozwolę, zeby to tak po prostu się skończyło… Przeciez się kochamy…
Musimy tylko na nowo zachwycić się sobą, znaleźć w sobie to źródło miłości…
I wierzę, ze tak będzie :)
Let’s me know that you need me…
Tags: M., miłość, smutne, trudne chwile, wspomnienia, wyrozumiałość, związek
3 komentarzy »
|