Tak łatwo mogliśmy siebie stracić. Przez głupie niedomówienie. Bo ja powiedziałam o jedno słowo za dużo, a on o jedno za mało.
Po prostu szlag człowieka trafia jak o tym pomyśli.
To było niesamowite wtulić się wczoraj w niego… Sądziłam, że już nigdy nie będzie mi to dane. I widzieć, że on też się cieszy, że wróciłam.
A może tak musiało być? Żeby wiedzieć ile dla siebie znaczymy, musieliśmy się stracić i zranić? Wypuścić z rąk, żeby sprawdzić, czy do siebie wrócimy?
Tags: M., miłość, niedomówienie
Wpisy (RSS)